Da się, czy się nie da?

kwota-wolna-budzetMinęło sporo czasu od ostatniego wpisu, więc jest to chyba dobra okazja na pewną refleksję dotyczącą tego co się dzieje w Polsce w sprawie kwoty wolnej od podatku. A dzieje się niestety bardzo źle…

Po zmianach jakie zaszły kilka miesięcy temu na polskiej scenie politycznej większość osób uważała, że problem kwoty wolnej przynajmniej na jakiś czas zniknie, wszak miała być ona podniesiona do poziomu 8000zł. Uczciwie trzeba sobie powiedzieć, że w dalszym ciągu ta kwota byłaby niska i kompletnie oderwana od rzeczywistości, bo nadal osoby łapiące się na pomoc społeczną płaciłyby podatek dochodowy (co za absurd…). Bez wątpienia byłby to jednak krok w dobrą stronę. Niestety czas mija, kwota wolna stoi w miejscu i nie zanosi się na to, żeby w ogóle cokolwiek w tej sprawie miało się zmienić. Przypomnę tylko, że tak realnie podniesienie kwoty wolnej z 3091zł do 8000zł daje miesięcznie osobom pracującym jakieś 70zł więcej w kieszeni. Dla porównania obowiązkowe składki przy działalności gospodarczej wzrosną w 2017 roku o około 50zł i dzieje się tak co roku. Krótko mówiąc – przez lata ludzie walczą o to, by płacić chociażby mniej o te 70zł podatku dochodowego (i nic z tego nie ma), a z drugiej strony ot tak po prostu dowala się Polakom coraz to wyższe składki (z których nomen omen też nic nie będzie). I do dziś nikt nie wie jak to jest możliwe, że składki w Polsce wynoszą 1200zł, a w Wielkiej Brytanii 55zł…

No dobrze, ale może w Polsce nie da się wprowadzić wyższej kwoty wolnej? Może to przerasta możliwości budżetowe Polski? Sprawdźmy to. Przenieśmy się na chwilę myślami do 2014 roku. Dlaczego akurat do 2014? To był czas gorących zmian politycznych w Polsce, dużych zmian w samorządach (które najmocniej oddziaływują na nasze postrzeganie otoczenia), a więc trudno tak jednoznacznie przypisać ten rok jakiejś klasie politycznej. I o to właśnie chodzi, dzięki temu nie będziemy skupiać się na polityce, tylko na faktach. Teraz zadajmy sobie pytanie – jak funkcjonowało państwo polskie w tym 2014 roku, a jak funkcjonuje dzisiaj. Nie mówimy o ocenie polityków, tylko o sprawności naszego państwa – tego jak działa administracja, jak działają sądy, jakie są inwestycje, jakie problemy ma służba zdrowia, jaki jest stan naszego bezpieczeństwa itd. Jestem przekonany, że większość odpowie że dzisiaj Polska funkcjonuje praktycznie tak samo jak w 2014 – biurokracja się nie zmniejsza, sądy sprawniej nie działają, co mieli budować to budują, kolejki do lekarza jak były tak są, stan bezpieczeństwa też raczej nie wzrósł itd. Pewnie możemy w tych ocenach znaleźć jakieś drobne szczegóły między tymi latami, aczkolwiek jedne będą na plus, inne pewnie na minus. Nie będzie więc chyba sporym nadużyciem jeśli powiem, że system jaki urządziliśmy sobie w 2014 roku funkcjonuje identycznie jak w 2016.

Jest jednak między 2014 i 2016 pewna drobna różnica. Tak się składa, że w 2014 roku wydatki państwa wyniosły 313 mld złotych, natomiast w 2016 szacowane wydatki wynoszą… 369 mld! Jakby tego było mało, to na 2017 planujemy wydatki rzędu 383 mld złotych. Przed chwilą ustaliliśmy sobie, że nie ma wielkiej różnicy w funkcjonowaniu państwa między 2014 i 2016 rokiem, a jednak wydatki wzrosły o 56 mld złotych. W 2017 roku wzrosną o 70 mld! To samo państwo, te same instytucje, ten sam poziom życia i to wszystko za 56-70 mld złotych więcej!

Ktoś powie, że to przez 500+ i że teraz dzięki temu ludziom żyje się znacznie lepiej. Spokojnie, 500+ kosztuje w 2016 roku jakieś 16 mld złotych. Gdzie jest więc pozostałe 40 mld? Jak to się dzieje, że w dwa-trzy lata wydatki naszego kraju wzrosną o 20% i my nie widzimy różnicy w funkcjonowaniu państwa? Politycy różnych partii powtarzają nam słodkim głosem od kilku lat, że nie da się podwyższyć kwoty wolnej, bo nie i już, a ja po spojrzeniu na wydatki państwa polskiego (i na skuteczność tych wydatków) dochodzę do wniosku, że nas to stać byłoby nie tylko na podwyższenie kwoty wolnej, ale na całkowitą likwidację podatku dochodowego! Całkowite wpływy do budżetu Polski z tytułu podatku dochodowego wynoszą około 50 mld złotych (i jakby tego było mało, to mniej więcej połowę stanowią wpływy z budżetówki, czyli państwo polskie przelewa sobie pieniadze z jednej do drugiej kieszeni). Gdybyśmy więc utrzymali poziom wydatków z 2014 roku i zlikwidowali podatek dochodowy, to suma summarum deficyt budżetowy Polski byłby znacznie niższy niż jest dziś… Ja już nawet nie mówię o tym, że przecież znaczna część pieniędzy, którą ludzie otrzymaliby po likwidacji podatku dochodowego i tak trafiłaby do budżetu. Ja nawet nie wspominam, że przy likwidacji podatku dochodowego mielibyśmy niższe koszty funkcjonowania państwa, bo mniej urzędników można byłoby zatrudniać. Nawet jakbyśmy wszyscy te pieniądze spalili i każdy urzędnik skarbówki grałby w pasjansa przez 8 godzin, to i tak przy zachowaniu wydatków z 2014 roku dziura budżetowa byłaby niższa…

Można więc powiedzieć, że zostawiam Was z jednym wnioskiem i jedną zagwozdką:
Wniosek: Da się podwyższyć kwotę wolną, a nawet zlikwidować podatek dochodowy i to bez polityki zaciskania pasa (bo w 2014 roku przed wyborami nikt pasa nie zaciskał).
Zagwozdka: Gdzie są te miliardy, które nadmiernie wydajemy? Na pewno te pieniądze nie idą na inwestycje, bo wzrost PKB jest cały czas na poziomie 3,5%, a i strona dochodów państwa zwiększa się tylko przez wprowadzanie nowych podatków, a nie dzięki temu że coś za te pieniądze powstaje.

Posted in Gospodarka, Kwota Wolna and tagged , , .

Komentarze

  1. Jasne że się da, ale brakuje woli politycznej i społecznej, bo ludzie wolą dostawać więcej socjala od państwa niż samodzielnie więcej zarabiać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.