Rozdawanie pieniędzy

rozdawanieTydzień temu mieliśmy kolejne expose premiera, w którym premier postanowił hojną ręką rozdać pieniądze dla emerytów i rodzin z dziećmi. Dzisiaj już nikt o tym nie mówi, a wszyscy skupiają się na tym kto teraz będzie nowym premierem, kto będzie marszałkiem, kto jeszcze wyjedzie i ile zarobi. No tak, najłatwiej przecież gada się o stołkach. A moim zdaniem sprawa ostatniego wystąpienia premiera jest bardzo ważna, bo przekracza pewne granice. Ktokolwiek teraz nie wygra wyborów, to będzie miał na plecach ciężar związany z pożegnalnym gestem premiera. To nie jest tak, jak podaje większość mediów, że obietnice premiera kosztują 5mld złotych. One rzeczywiście kosztują 5mld, ale ROCZNIE. A to jest ogromna różnica. Donald Tusk zostawił więc cykającą bombę swoim następcom i po trzech dniach uciekł na stołek europejski. A co można zrobić za 5mld rocznie?

Zacznijmy od tego, że nie mamy żadnej nadwyżki. Jeśli deficyt budżetowy wynosi prawie 50mld, to jakąś iluzją jest wmawiać ludziom że mamy w nim nadwyżkę. Propozycja z ostatniego wystąpienia premiera to czyste rozdawanie pieniędzy i kupowanie głosów wyborców. Dla mnie takie zachowanie niczym nie różni się od kupowania głosów za 5 czy 10zł przed lokalami wyborczymi. To ten sam proceder, tylko na większą skalę. Ale nie to w tym wszystkim jest najgorsze. Najgorsze jest to, że koszt tego procederu premier zrzucił na swoich następców (ktokolwiek by nim nie był). Od teraz każdy rząd będzie musiał zmagać się z dodatkową dziurą +5mld rocznie. Co to oznacza?

1. Gdyby przyszły rząd chciał za swój priorytet uznać np. budowę autostrad, to przez ubytek 5mld musiałby okroić plany o 125km autostrad rocznie! Tak, to aż 10% tego co mamy już dzisiaj wybudowane.

2. Skoro już jesteśmy przy drogach, to powiedzmy sobie także i o kolei. 5mld złotych to tyle ile w 2013 roku PKP wydało na inwestycje kolejowe. Takie inwestycje pozwalają zmodernizować ponad 1000km sieci rocznie. Nie dziwmy się więc potem, że dzisiaj jedziemy pociągiem dłużej niż kilkadziesiąt lat temu.

3. Koszt budowy elektrowni jądrowej, której Polska naprawdę potrzebuje  to wydatek ok. 40-50mld złotych. Można więc byłoby za te rozdane pieniądze spłacić przez 10 lat elektrownię jądrową i spowodować gigantyczny wzrost gospodarczy dzięki taniej energii. To byłaby inwestycja, która jeszcze by się zwróciła.

4. Można też pójść w stronę nieco bardziej populistyczną i socjalną (jeśli ktoś tak chce) – 5mld złotych to 1,6mld posiłków dla dzieci (licząc po 3zł za posiłek, tak jak Pajacyk). Gdyby przyjąć, że te posiłki są wydawane przez 200 dni w roku to można byłoby tym nakarmić ponad 8 mln dzieci. To o 3mln więcej niż jest wszystkich dzieci we wszystkich szkołach w Polsce! Czy trzeba coś do tego jeszcze dodawać?

Tych wszystkich inwestycji i potrzebnych wydatków można jeszcze wymieniać bardzo dużo. Zauważcie, że wymienionych przykładach nie chodzi o to, żeby ludziom żyło się gorzej a władza stawiała pomniki. Tu chodzi o to, że my powinniśmy Polskę budować od podstaw, dawać ludziom wędkę (np. infrastrukturę, możliwości, rozwój), a nie rybę (pieniądze). Państwo nie jest od tego żeby rozdawać pieniądze. I to nie jest „jakieś tam 5mld”, tylko to są realne i bardzo duże kwoty, wręcz niewyobrażalne dla przeciętnego Kowalskiego. I są to pieniądze które teraz będziemy wydawać ROCZNIE, jeszcze raz to podkreślam. Dopiero takie wyliczenia pokazują skalę problemu. No ale cóż, najłatwiej zająć się debatami o kolejnych stołkach i sondażach…

 

Posted in Gospodarka and tagged , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.