Wydatki posłów

wycieczkaOstatnie dni upływają nam pod hasłem wydatków posłów na zagraniczne wycieczki. Szczerze? Nie mam zielonego pojęcia jak to jest możliwe, żeby ktoś kto akceptował te wszystkie delegacje nie miał w sobie ani przez chwilę pewnej refleksji – po co dany poseł tyle jeździ, dlaczego to tyle kosztuje itp. Kto w ogóle ustalał takie dziwne zasady rozliczania się z podróży? Ciche przyzwolenie na różne praktyki doprowadziło do tego, że posłowie tylko w tej kadencji Sejmu wydali już prawie 9 milionów złotych na zagraniczne wyjazdy. Królem wycieczek jest SLD – średnia wydatków na podróże każdego posła tej partii to prawie 65 tysięcy złotych. A kadencja przecież jeszcze trwa…

Wyobraźcie sobie teraz przedsiębiorcę z Warszawy, który wysyła swoich trzech pracowników na szkolenie do Poznania. I wierzycie, że zrobiłby to tak nieefektywnie jak robiono to w Sejmie? Wygląda na to, że zasady rozliczania posłów z wyjazdów są zupełnie inne niż te, które obowiązują w każdej polskiej firmie czy instytucji. Ale to nie wszystko – jestem ciekaw jak Urząd Skarbowy potraktowałby takiego przedsiębiorcę który mówi – „tutaj jest rozliczenie podróży moich pracowników, którzy we trójkę jechali trzema samochodami”. Idę o zakład, że tego samego dnia ten przedsiębiorca miałby założoną teczkę w urzędzie skarbowym, a to nie byłby koniec niespodzianek jakie zastawiłby na niego aparat państwowy. Zwykły podatnik nie może spokojnie zawieźć dziecka do szkoły służbowym autem, a poseł na legalu może jeździć nawet na najbardziej absurdalne wycieczki. Na zwykłego podatnika za krzakami przy supermarkecie czeka kontrola skarbowa (autentyk!), a posłów nikt nie kontroluje. Tak wygląda w Polsce prawo i sprawiedliwość.

Tak samo jak dawano przyzwolenie na dziwne podróże tak i pozwalano posłom na kolacje za kilka tysięcy złotych czy też na astronomiczne rachunki telefoniczne. Ryszard Kalisz całkiem niedawno mówił o tym jacy to posłowie są biedni i że tak mało zarabiają. A dzisiaj się dowiadujemy, że ten sam Ryszard Kalisz wydaje 30 tysięcy złotych rocznie na telefon. Miliony Polaków utrzymują całą rodzinę za mniejszą kwotę niż jeden poseł wydaje na telefon. Swoją drogą jak to jest możliwe by wydawać na telefon ok. 2500 zł kiedy można mieć nielimitowane rozmowy w kraju, smsy i internet za kilkadziesiąt złotych? Gdzie Ryszard Kalisz musi dzwonić w służbowych sprawach, że jego rachunki sięgają niemal średniej pensji netto? Ciekawe są także jego wydatki na podróże. Poseł Kalisz wydał m.in. 11 tysięcy złotych na bilet do Korei, 14 tysięcy złotych na bilet do Kanady, 4 tysiące na bilet na Cypr, 14 tysięcy na bilet do Chin, 16 tysięcy na bilet do Ekwadoru i 17 tysięcy na bilet do USA. Do cen biletów doliczyć trzeba jeszcze hotele, diety i inne cuda. Samych podróży było oczywiście znacznie więcej, podałem tylko te najbardziej kosztowne. Ciekawa jest także tematyka wyjazdów posła np. uczestniczył w seminarium na temat „Udziału kobiet w życiu politycznym Gruzji”. Jak to dobrze, że mieliśmy tam swojego reprezentanta, od razu polska gospodarka ma się dzięki temu lepiej. Nie twierdzę, że poseł wyłudzał pieniądze, ale jestem przekonany że gdyby te wszystkie loty odbywały się za jego prywatne pieniądze to kosztowałyby dużo mniej, a zdecydowanej większości pewnie w ogóle by nie było.

A skoro już jesteśmy przy lewicy, tak wrażliwej przecież na ludzkie cierpienia. Ciekawe czy poseł Iwiński latając po całym świecie myśli o swoich wyborcach. Ile poseł w ciągu kadencji potrafi wydać na podróże? Poseł Iwiński udowadnia że takiego limitu nie ma. Jego wydatki na podróże są wręcz kosmiczne – sam jeden wydał ot skromne 400 tysięcy złotych. A to nie wszystko, bo pozostał przecież rok kadencji, a jeszcze tyle lądów przed posłem zostało nieodkrytych! A najlepsze jest to, że tego posła wybrali mieszkańcy Warmii i Mazur, czyli w sumie najbiedniejszego regionu tego kraju. Myślicie, że wyborcy pana Iwińskiego wiedzą gdzie leżą cele jego podróży – np. Gujana, Jordania i wiele innych egzotycznych miejsc? A może zadajmy jeszcze inne pytanie – jak pozytywnie wpłynęły te podróże na życie mieszkańców Warmii i Mazur? Ileż to dobrobytu ten czy inny poseł zapewnił swoim wyborcom poprzez loty do Azji, Afryki czy Ameryki? Do posła Iwińskiego należy też chyba najbardziej absurdalny wyjazd – za kilka tysięcy złotych poseł oglądał start rakiety kosmicznej. Czyżby na Warmii i Mazurach otwierano stację kosmiczną? Przecież tam nawet lotniska samolotowego nie mają… Żarty żartami, ale na poważnie – jestem w stanie zrozumieć, że poseł Iwiński nie jeździ tam dla przyjemności, tylko takie obowiązki zostały mu narzucone. Zresztą jako jeden z nielicznych polityków zna języki obce, co trzeba zapisać mu na plus. Ale czy naprawdę zwykła wizyta we Francji musi kosztować podatnika 6-8 tysięcy złotych? Poseł Iwiński za same bilety do Francji płaci 3-4 tysiące złotych. Jestem w stanie zrozumieć, że polityk nie będzie koczował na lotnisku kilka godzin by kupić bilet o 100zł tańszy, to logiczne. Ale naprawdę koszty biletów praktycznie wszystkich posłów są bardzo mocno zawyżone.

Często posłowie i posłanki którzy figurują na listach absurdalnych wydatków są stałymi gośćmi w mediach. Ciekaw jestem kiedy w końcu zapraszani posłowie będą pytani o swoją pracę i osiągnięcia, a nie o rzeczy o których nie mają pojęcia? Dlaczego do debaty o gospodarce zapraszani są politycy, a nie eksperci czy fachowcy? Zobaczcie jak absurdalnie wyglądają teraz rozmowy tych polityków o ekonomii, o biedzie, o problemach zwykłych ludzi… Tak jak w Polsce za politykę prorodzinną biorą się ci, którzy sami nie mają się czym pochwalić, tak problemy gospodarcze chcą zwalczać ci sami, którzy marnotrawią publiczne pieniądze.

W normalnym kraju wszyscy posłowie byliby rozliczeni z tych wydatków co do złotówki. Osoby które nadużywają swoich uprawnień powinny być nie tylko wyrzucone z partii, ale i z Sejmu. U nas za miesiąc wszyscy o sprawie zapomną, media znowu będą zapraszać tych samych posłów, a my wyborcy znowu damy się przekupić obietnicami i kolorowymi ulotkami. A potem wszystkie niepowodzenia zrzucimy na historię, pogodę i czerwonego kapturka.

A tak swoją drogą – czy nikogo nie dziwi to, że posłowie którzy nie znają choćby angielskiego jeżdżą na zagraniczne konferencje? Ale nic w tym kraju mnie już nie zdziwi, nawet jestem w stanie sobie wyobrazić, że na liście pobierających zwrot za paliwo są posłowie bez prawa jazdy.

Posted in Gospodarka and tagged , , .

6 Comments

  1. ale to jest straszny populizm własnie po to są posłowie aby jeździć i nawiązywać relacje z innymi posłami na świecie.

    Koszt polskiego sejmu na jednego podatnika to około 20 pln rocznie !!! a na obywatela to około 13 pln rocznie.
    Zajmijmy się rzeczami takimi jak górnictwo bo nie ma żadnego sensu aby jedna grupa społeczna utrzymywała drugą tylko dlatego ze maja dobrze zorganizowane związki zawodowe.

    • Moim zdaniem jak ktoś postępuje wątpliwie w małych sprawach to i w dużych będzie nie do końca fair. To tak, jakby pracownik podkradał papier/herbatę/sprzęt, Ty go przyłapujesz na tym, a On Ci mówi – ale to tylko 20zł szefie… Sam dobrze wiesz, że te przejazdy nie powinny tyle kosztować. I o jakim nawiązywaniu relacji mówimy, jak wielu posłów nie zna chociażby angielskiego?
      A o tym, że są i inne ważne tematy to się zgadzam – o górnictwie też się wypowiedziałem na blogu i uznałem, że ta pomoc jest wysoce przesadzona i nieuczciwa wobec reszty obywateli 😉

  2. „Na zwykłego podatnika za krzakami przy supermarkecie czeka kontrola skarbowa (autentyk!)” – mogę prosić o źródło?
    Z góry dziękuję.

    • Witaj! Jeśli chcesz poznać kilka takich historii to wpisz w Google np. skarbówka pod supermarketem i dostaniesz parę przykładów 🙂 Pozdrawiam!

  3. słusznie poruszona sprawa, czytam ten tekst kilka miesięcy po „aferze” i już oczywiści cisza na temat…

    swoją drogą ostatnio z kolegą rozważałem taką opcję: skoro posłowie mają bezpłatne przejazdy transportem publciznym (niech mają, nie zabeirajmy im tego) to powinni mieć nakaz w pierwszej kolejności odbywania takim transportem swoich podróży – odbyłoby się to z korzyścią dla społeczeństwo – funkcjonowanie kolei, transportu drogowego to obecnie koszmar – gdyby władza miała obiązek z niego korzystać jestem pewny, że wiele w tej materii by się poprawiło – wiele spraw zostałoby dostrzeżonych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.